Home Czytelnia Rest „Wiara, Nadzieja, Miłość” – recenzja

Większość odbiorców polskiego rapu Resta kojarzy zapewne ze składu Dixon37. Nie ja.  Ksywa ursynowskiego rapera przewijała się przez moją playlistę tysiące razy, ale to za sprawą tego, że ja akurat jestem gościem wychowanym na Szybkim Szmalu. Do rzeczy, w końcówce 2015 roku Rest wypuścił swój pierwszy solowy album zatytułowany ”Wiara, Nadzieja, Miłość”. Kilka słów o nim.

Na pierwszy rzut oka… nieskomplikowana okłada, na odwrocie tracklista, niedużo, czternaście numerów, ani słowa o gościach, producentach, dyskdżokejach (mówi ktoś tak jeszcze?). Te informacje uzyskujemy dopiero po zdjęciu folii. Ciekawie to wygląda, jest kilku dobrych graczy. Sporym zaskoczeniem jest na pewno Emazet, nie było o nim słychać przez dłuższy czas, ale jak się okazuje z formy nie wypadł. Ze spisu numerów w oko wpadła mi od razu niemal pozycja dziesiąta, mianowicie Kali. I tu spory zawód, bo to nie ten Kali, na którego liczyłem. No nic, na tym skończę gadaninę, że chłopaki ze Szmalu nie grają już jak kiedyś, miało być o płycie Resta… Kolejnym mocnym graczem, o którym trzeba powiedzieć jest Ero, choć o tym gościnnym udziale wiedzieliśmy już na miesiąc przed premierą płyty za sprawą teledysku promującego. Dalej, są chłopaki z Dixon37, jest Polska Wersja, Bezczel, Dudek P56 i kilku innych. Sporo gości jest co sprawdzać. W numerze czwartym „Póki co” słyszymy niezbyt pozytywne słowa skierowane do Sokoła i Borixona, wygląda na to, że szczere i wygląda na to, że kawałek został skończony nieco później niż reszta wnioskując po tym, że w numerze „REST” słyszymy z rapu Sokoła cuty.

Jeśli chodzi o klimat ”WNM” to nie jest on zaskoczeniem, kto słyszał Resta wcześniej ten zapewne zauważył, że ma on stałe wartości i twarde zasady. Taka jest też ta płyta – z zasadami. Mocna, zarazem spokojna uliczna nawijka. No, może już nie tak uliczna jak kiedyś, zależy kto jaką ma definicje „ulicznych nawijek”. W wersach w każdym razie nie brakuje też dojrzałości i poglądów. Niekiedy zdarzają się oklepane, ale zdecydowanie wolę taki rap niż 3/4  tych nowych, „modnych”, czy smutnych raperów. Po prostu słuchając Resta już po chwili ma się wrażenie, że typ ma głowę na karku. Jest ta charyzma w głosie. Co do flow, mało jest kombinowania choć i tu jest progres. Wspomniałem już o tym spokoju w nawijce, z Restem jest tak, że im wolniej nawija tym fajniej bit ten flow napędza, nie przypominam sobie drugiego w tym kraju rapera, który potrafiłby w taki sposób „sunąć” po bicie i przy tym budować tak dobry klimat. Potencjał w tej kwestii zauważyłem już w kawałku „Jedziemy z tym” Kaliego, Ciecha i Łysonżiego. Oby raper z tego nie zrezygnował z kolejnymi projektami i oby częściej dobierał bity jak ten Diesa z czwartego numeru. W ogóle o bitach nie wspomniałem, ale to kawał dobrej roboty, nie wiem w której już recenzji powtarzam to zdanie, ale trafiam na płyty, na których producenci idą w naprawdę dobrą stronę. W tym przypadku też propsuję niemal wszystkich.

Podsumowując, jest tak jak się spodziewałem, po mimo, że nie pasuje mi tu kilka featuringów „Wiara, Nadzieja, Miłość” to dobra, spójna płyta, z prostym przekazem…? No, nie dla wszystkich prostym, z jakiegoś powodu w końcu powstała i aż bije od niej szczerością. Przymykam oko na oklepane czasem tematy. Kupuję to.

 

Adrian „Aike” Kowalski

 

 

odsłuch:

Dodaj komentarz

WYWIADY