Home Czytelnia „Raport Polskiego Podziemia” #97: Wywiad – Błaszczu

To moja nowa płyta, nadstaw ucho, Rap nie Ufo, ale porwał mnie tu, tak jak kolegów, mówię o czasach, jak nie było Internetu, teraz bez niego nie istniejemy, ale to szczegół” – fragment tekstu z utworu „Wilk”, promującego kolejną solową płytę rapera pochodzącego z Bytomia, zatytułowaną „Kolabo Kompakt”, której premiera „prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Planujemy wycelować w grudzień, termin krytyczny to styczeń 2016” – przekonuje Błaszczu w przedpremierowym wywiadzie dla portalu HHzone.pl oraz cyklu „Raport Polskiego Podziemia”.


 

Siemano! „Kolabo Kompakt” jest już na ukończeniu. Jak można przeczytać na fanpage Da Bop: „Jak sama nazwa wskazuje, na płycie znajdziemy wybuchową mieszankę MC’s z całego kraju ,od starych wyjadaczy po młode głodne koty”. Co jest główną myślą, którą kierujesz się tworząc właśnie taki, a nie inny projekt, łącząc wielu raperów, często zapewne osobiście nie znających się, na jednym tracku z wielu, które będziemy mieli okazję usłyszeć?
Błaszczu:
Założenie było takie, żeby na jednym krążku zebrać ludzi, których rapem się jaram i żeby wyszła z tego petarda. „Kolabo Kompakt” – to mozaika złożona z poszczególnych elementów. Dopiero w trakcie wyszło, że jest to karkołomna misja i ułożenie wszystkich puzzli, to grubsza akcja, ale jak słyszę efekty, to wiem, że było warto. Dlaczego taki pomysł? Bo w pewnym momencie we własnym sosie zaczyna robić się nudno. Wydałem wcześniej 4 solówki, na których też pojawiali się goście, ale były to raczej sporadyczne featy. W tym przypadku chodziło o kolaż wielu stylów w jednym miejscu. Ponadto jestem z natury, jak chyba każdy z nas, istota stadną, wataha musi być, wtedy jest rozpierdol na mikrofonie. Zresztą taki rap zawsze najbardziej do mnie trafiał. Co do znajomości z poszczególnymi gośćmi, to 80% tych ludzi znam osobiście, z pozostałymi planujemy spotkać się jeszcze w tym roku. Nie jestem fanem nagrywek internetowych, choć wiadomo że ułatwiają sprawę w sensie logistycznym, ale tak naprawdę nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, szczególnie jeśli zadziała tzw. chemia.

Żeby nie było, że „Kolabo Kompakt” gromadzi wielu raperów i producentów, a tylko dodatkiem w tym wszystkim jest Błaszczu, to pierwsze video promujące ową płytę powstało do utworu „Wilk”, w pełni solowego, na który czekałem z niecierpliwością i cieszę się, że było dane mi go usłyszeć. Świetna produkcja od stóp do głowy, czyli od tekstu, wykonania, po bit i produkcję filmową. Ciekawi mnie geneza tego utworu, co skłoniło Cię, aby go stworzyć, bo jest to w pewnym sensie manifest?
Błaszczu:
Właśnie w tym celu wrzuciliśmy go na pierwszy strzał. Numer jak numer, nie było jakiejś szczególnej rozkminy. To jeden z tych tracków, który sam się pisze, a jak doszedł bit od Arta, to nabrało charakteru, bo oczywiście tradycyjnie ten tekst pisałem pod zupełnie inny bit, potem wskoczyła jakaś kolejna wersja i dopiero trzeci bit zadziałał na tyle, żeby stać się ostateczną wersją. Te ciągłe zmiany muzyki to jedna z moich fanaberii. Niejednemu producentowi zaszedłem przez to za skórę, bo nie raz odpadały przez to dobre produkcje, ale to się raczej nie zmieni, tak mam, lubię dłubać, zmieniać, szukać różnych wariantów. Inna sprawa, że piszę raczej długo, co powoduje, że nawet przy zajebistych produkcjach, potem tym rzygam. No i zaczyna się poszukiwanie czegoś świeżego.

Dla nich to wstyd rap za free jak frajer, ale spoko, mam z tego więcej niż im się wydaje” – czy często spotykasz się z pytaniami, dlaczego nagrywasz, mimo iż, tzw. materialnych „kokosów” za to nie masz?
Błaszczu:
Bywa, ale częściej sam siebie o to pytam. Pewnie, że chciałbym mieć z tego coś więcej niż browary za koncert, ale rzeczywistość weryfikuje wszystko. Ja też nigdy nie byłem blisko takiego przełomu, to od początku opierało się wyłącznie na zajawce, na tym, że możemy się spotkać u Modego w pokoju, bo zrobił bit na pianinkach i ten bit leciał przez 3 godziny przez otwarte okno, a my jechaliśmy pod to teksty na cały pysk, bo rodzice jeszcze nie wrócili z pracy. To była esencja tej gry dla nas. Wiadomo, jak przy drugim Meritum (macierzysty skład) zadzwonili z Prosto, podpytując o ten materiał, to poczuliśmy, że zaraz może się stać coś nowego, ale skończyło się na gówniarskiej euforii. Inna sprawa, że mi naprawdę pasuje taki stan rzeczy. Mam w miarę uporządkowane życie zawodowo/rodzinne i drastyczne zmiany nie byłyby wskazane. Dopóki jest zajawa działam, jak ją stracę wyjdę w angielskim stylu, mam nadzieję. Jasne, że nie raz chciałoby się większego odbioru, ale staram się szanować ten skromny target, który posiadam i w miarę możliwości go poszerzać. Rynek jest przepompowany pod względem ilościowym, nie często towarzyszy temu jakość, zresztą sam czuję, że dopiero teraz te nowe rzeczy ode mnie są godne uwagi szerszego grona słuchaczy… To nie jest kurtuazja. Najlepsze przed nami, DaBOp!

Jak już wspólnie wspomnieliśmy o DaBOP, to warto pociągnąć ten temat, ponieważ jest to bardzo młody Label, a do tego prężnie działająca ekipa zajmująca się również bitami, aranżem, Mix’-em/Master-em, posiadająca własne studio nagraniowe, czyli jak ja to nazywam „Fabryka”, gdzie wszystko się kręci i ciągle się coś dzieje. Z DaBOP mam niedokończoną rozmowę, którą na pewno kiedyś skończymy. Naniosę jej fragment, przedstawiający nazwę ich marki: „<<Da>> to przedimek <<The>>, wykorzystany do podkreślenia rangi miejsca, jakim jest Brudne Osiedle Południe (BOP). Południe – to potoczna nazwa osiedla młodości w Chrzanowie. To właśnie w tym miejscu wprowadzamy nieład naszymi produkcjami”. Dzielą Was spore kilometry, ale połączyła Was pasja, której się oddajecie – w jaki sposób się poznaliście i kontynuujecie tą znajomość, tworząc wspólnie tak świetne produkcje?
Błaszczu:
Czysty przypadek. Jakiś rok temu Klechu zaprosił mnie na  swoją płytę, którą realizował na bitach  BDZ-ta, pojechaliśmy to nagrywać do Chrzanowa na Brudne Osiedle, bo tam Klechu realizował ten krążek. Chłopaki się znali, siłą rzeczy, bo w tej części sceny Małopolskiej: Libiąż-Chrzanów, są jednymi z nielicznych. Na wejściu okazało się, że mamy  podobną „grupę krwi”, makaron się klei,  tak od słowa do słowa, i w tym momencie jesteśmy na etapie finalnych zabiegów dotyczących wypuszczenia przez Da Bop ich pierwszego wydawnictwa „Kolabo Kompakt”. Da Bop to dwóch ludzi: Celar i Art, ten pierwszy oprócz tego, że jest świetnym MC,  to ogarnia również w Da Bop wszelkie kwestie organizacyjno-promocyjne, co jest w moim przypadku zbawienne, bo w końcu nie muszę ogarniać każdego detalu osobiście. Natomiast Art.,  to człowiek instytucja w zakresie produkcji, realizacji, dopieszczania brzmienia. Chłopaki tworzą naprawdę zgrany kolektyw i jaram się, że mogę być obecnie tego częścią. Myślę, że po wypuszczeniu „Kolabo”, nasze drogi się nie rozejdą, a wręcz przeciwnie, bo w międzyczasie narodziło się kilka ciekawych pomysłów. Natomiast co do odległości, to godzinka A-4, a droga powrotna to mój czas na spokojny odsłuch efektów bieżących nagrań, także odległość to żaden ból.

Niech się wożą, ja dzisiaj oddaje mu cześć, za to, że dało mi ksywę, mikrofon i kurwa chęć” – cytat z utworu „Miasto”, zrealizowany podczas współpracy właśnie z DaBOP, do którego powstał również piękny teledysk: „Klimatyczne , spokojne nagranie jest hołdem dla, nie do końca, szarych ulic , miejskich placów oraz osiedli .Jednym słowem dla miejsc, które nas ukształtowały” – jak duży wpływ na nas ma otoczenie, a ile tak naprawdę jest nas w sobie?
Błaszczu:
To wszystko kwestia identyfikacji, z którą mam zresztą mały problem… Pochodzę z dzielnicy Bytomia (Miechowice), gdzie wszystko się zaczęło, to tam miałem setki krzywych i tyle samo pięknych akcji, cokolwiek by się nie działo, to sentyment zostaje. Potem przeprowadzka do Chorzowa, gdzie zresztą od 10 lat pracuję, a od 2011r.  moja przystań to Tysiąclecie w Katowicach, zawsze jest problem jak ktoś pyta skąd jestem, dlatego na fanpage znajdziesz mnie pod nazwą „Błaszczu/Śląsk”. Myślę, że otoczenie ma na nas spory wpływ. Jakbyś teraz wylądował na jakiejś wyspie z tubylcami, to pewne nawyki, zachowania, musiałbyś podporządkować . Betonowa dżungla też wymusza w nas pewne reguły gry, ważne żeby nie zatracić w tym wszystkim siebie.

Kto jest autorem okładki „Kolabo Kompakt”?
Błaszczu:
Okładkę ogarnął Teiko, dobry grafik, organizator koncertów, człowiek od początku związany z lokalną sceną i zawsze mocno ją dopingujący.

Poniżej front okładki:

12106756_1633255333590846_5836473225075947658_n

Jeszcze raz wspomnę, że jesteśmy „na chwilę” przed premierą Twojej kolejnej, piątej solowej płyty, którą zatytułowałeś „Kolabo Kompakt”. Wręcz musimy poruszyć kwestię gościnnych zwrotek, ponieważ będzie ich co najmniej kilka. Kogo dokładnie usłyszymy?
Błaszczu:
Nazbierało się tych ludzi sporo. To chyba dobry moment żeby o nich wspomnieć, bo nie ma co robić z tego tajemnicy… No to tak: Bu. Kobik – jedna z najciekawszych postaci tego roku, sprawdźcie jego „Teflon 48” na Youtube – robi robotę. Na mikrofonach są też znajomi z Bytomia, którzy z różną częstotliwością, ale żyją tym od lat: Kormi – łatwiej trafić 6 zer niż typa złapać na feat, Mario, Pewny – to akurat młoda strzelba, wielki potencjał. Wu z Cornego luftu/Stopro. Rudy (BdMc) – wielki talent, cholernie niedoceniony gość z Piekar Śl. Oprócz tego w dwóch kawałkach swojego głosu użyczyła Anna „Ana” Szen współpracująca z Da Bop. Są młode, głodne koty, ale nie zabraknie też doświadczenia. W kawałku „Linie papilarne” będziecie mieli okazje usłyszeć zwrotki szczecińskiej grupy PMM, czyli: Głowa i Wężu. O kim zapomniałem? Gajdzik (Teste), Majstyr, Juice, Aleja WP – chłopaki mieszkający od lat w Anglii oraz Celar i Art., czyli Da Bop. Acha… Na płycie jest też Błaszczu (śmiech). Łącznie ze mną, robi się z tego 17 osób. Fajną sprawą byłoby zapięcie tego klamrą i wrzucenie na koniec jednego wspólnego tracku z całą 17-tką, był taki plan, ale zabrakło na to energii.

…a jak dobierałeś ich do poszczególnych kawałków? Czy w jednym utworze znajdzie się, np. reprezentant newschoolu z wyznawcą starej szkoły?
Błaszczu:
Tak, taka akcja jest przykładowo w kawałku „Środowisko naturalne”, na bicie Młodego G.R.O, gdzie obok mnie i Wu pojawia się Kobik z Krakowa, który leci raczej po nowemu. Zresztą, do tego numeru wkrótce pojawi się obrazek, który w moim odczuciu powinien przebić sufit. Jeszcze większy kontrast jest w kawałku „niesmak”, gdzie obok mnie usłyszycie Pewnego z Bytomia i to już totalna nowa szkoła.

Chyba płyty a capella jeszcze nikt nigdy nie zrobił, więc bardzo ważną kwestią są bity. Pierwszego gościa, pod tym względem, już znamy, a jest nim – Art., twórca bitu do utworu „Wilk”. Kto jeszcze?
Błaszczu:
Dokładnie, bez muzyki by tego nie było. Swoje 3 grosze dorzucił Kretes, Poszwixxx, są też dwa świetne duety producenckie: Dekonstruktionists oraz Qadeloope, Młody G.R.O, U-1/Uraz – tu jest w ogóle cała historia. U-1 – to typ, który dłubał bity, m.in. na WWO „Witam was w rzeczywistości” – to chyba jego najbardziej rozpoznawalna produkcja, złapałem z nim kontakt i zrobiliśmy na szybko „Starą szkołę”, i wyszło na tyle sprawnie, że umówiliśmy się wstępnie, że całe „Kolabo Kompakt” będzie na jego bitach. Dla mnie zajebista  sprawa, bo sporo rzeczy mi od niego siadało, on też się zajarał nawijką, więc idealnie. Ma bity z klimatem, a to jest to, co od zawsze najbardziej lubię w muzyce, dusza… Z różnych względów skończyło się tak, że od U-1 wszedł jeden bit do  „Linii papilarnych”. Tak wyszło, ale nie wykluczamy jeszcze czegoś wspólnego w przyszłości. Jak już gadamy o U-1, to jeszcze anegdotka musi być (śmiech). Podesłał kiedyś parę bitów, wybrałem jeden pod już gotowy tekst, zgrałem , niby wszystko ok, ale… za rozrywkowy ten bit się wydawał pod temat kawałka – akurat chodziło o „Słodkie dzieciństwo”, więc dałem znać, że można go pchnąć dalej, bo nie ma co na siłę robić. Bit dostał Kękę i wiedział jak w niego wejść. Zrobił na nim „Wyjebane” i wygrał Internet. Pozdro Kękę! Pozdro U-1!

Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę, za poświęcenie swojego czasu, ponieważ jest ona dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem i po prostu zrealizowaniem kolejnego celu. Czekam z niecierpliwością na premierę całej płyty oraz życzę zdrówka w codziennej egzystencji. Co jeszcze… Może jakieś koncerty w najbliższym czasie promujące owy materiał?
Błaszczu:
To ja dziękuję. Koncerciwo już 7 listopada podczas XII urodzin HHBytom. Zapraszam do Museum, Plac Jana III Sobieskiego 2. Zagra też, m.in. Wu, Dj Steez. Także będzie ciekawie. Premiera „Kolabo” prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Planujemy wycelować w grudzień, termin krytyczny to styczeń 2016. Na dniach ruszy strona, gdzie będzie opcja zamówienia płyty w wersji fizycznej. Będzie tego 300szt., więc w jakimś sensie unikat. Sprawdzajcie lokalne rapy, wspierajcie, bo robimy to również dla Was! 5!

Rozmowę przeprowadził: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
BlaszczuBanner dabopBanner fentLINK

Wsparcie – kliknij:
SectorX TheBackstageRecords KotUkostka KostkaShop
FuckTheFameSR KostkaRapAtak rapstoreKostka HHzoneLINK

Dodaj komentarz

WYWIADY