Home Czytelnia „Raport Polskiego Podziemia” #96: Many/Promil – Gwaranto

Album „Stary początek” – to pierwszy wspólny projekt duetu Many/Promil, jak sami mówią: „To nasza pierwsza wspólna płyta, więc chcieliśmy mocno zaakcentować, że ten shit to Many, Promil i Songo„. Na tracklistę składa się 10 pełnych utworów oraz Intro – „Początek końca” i Outro – „Koniec końców” – wszystko na bitach producenta: Songo. Wydawnictwo na obecną chwilę promują dwa teledyski, do utworów: tytułowego „Stary początek”, „Na mieście”.


 

Siemano! „Stary początek” to najnowsza produkcja video, a właściwie Street Video, promująca płytę Waszego duetu o takiej samej nazwie. „Ten rap nie jest jak jedwab, jest jak papier ścierny” – czyli fragment z tego utworu. Zauważam w wielu wersach, nie tylko na tym tracku, przywiązanie do starej szkoły rapu, czy to jeśli chodzi o teksty, czy dobór bitów – „to do początku powrót, flow tych wieżowców”. Czy z Waszych obserwacji wynika, że obecna młodzież nie sięga do korzeni?
Promil: 
Wydaje mi się, że nie można jednoznacznie określić tego, czym jarają się dziś małolaci. Spora ich część wychowała się na zupełnie innym rapie niż my, jest więc naturalną sprawą, że podoba im się inna jego forma. Z drugiej strony, znam wielu dzieciaków, którzy sprawdzają starsze rzeczy. Ja osobiście staram się robić taki rap, jakiego sam lubię posłuchać.
Many: Taki mamy klimat, robimy swoje, nie lecimy ślepo za modą. Ciężko byłoby nam robić swag i rzucać sloganami o fejmie i pieniądzach z rapu, choć niby zrobiliśmy ten napad na bank hehe.

Kto szuka nie błądzi, i zaobserwowałem, że tracklista zaczyna się od „Początek końca”, a kończy się na „Koniec końców”. Co zwiastuje ten koniec, mimo iż płytę nazwaliście „Stary początek”?
Promil: 
Myślę, że dorobiłeś trochę filozofii do tego hehe. „Początek końca” to zwyczajne „Intro”, „Koniec końców” – „Outro”. Tytuł „Stary Początek” to opcja, która rozpierdala mi banie, i tak naprawdę nie mogę ogarnąć, co do końca ma symbolizować. Po części to, że znamy się ładnych parę lat, a to pierwsza nasza wspólna płyta.
Many: Znaczenie można sobie dorabiać, ale też trochę o to nam chodziło. Nie chcieliśmy, żeby to było zbyt banalne. „Stary początek” brzmi paradoksalnie, ale idealnie nawiązuje do naszych wspólnych początków, kiedy całymi dniami siedzieliśmy u ziomków na Monte w wynajmowanym mieszkaniu studenckim. W tamtym czasie kończyłem album „Gwaranto”.

Kolekcjonerów oczywiście prosimy o jak najszybsze zamawianie CD-ków, ponieważ ich ilość jest limitowana, a zauważyłem, że projekty wychodzące spod szyldu „Gwaranto” to typowe nielegale, w plastikowym pudełku. Już od dłuższego czasu trwa wyścig na coraz to bardziej wyjątkową okładkę, która stała się chyba osobnym produktem. Czy Wam podobają się takie zabiegi promocyjne, w których coraz większą rolę odgrywają okładki i projekty graficzne?
Many:
Klimat okładki, jak i sam tytuł, nawiązuje do starych czasów, więc nie sposób było tego tak nie ująć. Dzięki uprzejmości kilku osób udało nam się dorwać zdjęcia, które idealnie odwzorowały naszą wizję. Jeśli chodzi o „limited edition” trochę to naciągniemy… Musimy dorobić kolejny rzut, bo płyty szybko się rozeszły. Zostało kilka sztuk na preorderze i po skate shopach, a to dopiero 3 tygodnie od premiery.
Promil: Co do plastikowych opakowań dodam tylko tyle: nienawidzę digipacków. Wkurwiają mnie na maksa, z jednej prostej przyczyny. Mam fazę na zbieranie płyt, a digipacki nie mieszczą mi się na stojakach.

Zacząłem już temat okładki, a więc powiedzcie nam, jakie znaczenie dla Was i zapewne Waszego dzieciństwa, mają miejsca na podwórku, jak: piaskownica, boisko, trzepak, ławki? – wspomnijmy, że front okładki to zdjęcie dzieciaków wspinających się na kosz oraz bloku mieszkalnego.
Promil: Rzeczy, które wymieniłeś to po prostu część nas samych. To zajebiste wspomnienia z naszego dzieciństwa i okresu dorastania. Chyba każdy ma sentyment do takich opcji.
Many: Dokładnie… Sentyment do starych czasów jest zawsze, choć siedząc w szkolnej ławce chciało się być dorosłym, teraz każdy chciałby być znów młody i żyć beztrosko. Dziś boiska świecą pustkami. Za naszych czasów trzeba było czekać w kolejce żeby pograć. Trzepaki, murki, piaskownice, to były miejscówki, których broniło się jak twierdzy hehe.

Może się nie wsłuchałem dokładnie, ale nie wyłapałem znaczenia tylnej części okładki, czyli płonącego Poloneza. Bardzo fajny motyw, który na pewno „coś” symbolizuje, co?
Promil: Symbolizuje dużo dymu, które powstały przy pracy nad materiałem. Wiesz ocb…
Many: Wsłuchaj się w „Sen na jawie” – to zlepek z takich przypałowych akcji. Co prawda grilla na Polonezie nie paliliśmy, ale bywało równie wesoło.

Rap stał się biznesem, i tego już nawet nie ukrywają raperzy biorący w nim udział. Jak wiele dodatkowej i ciężkiej niewątpliwie pracy wymaga „zabawa” w Rap? Pytam pod wieloma względami, m.in. również prowadzenie studia – „Gwaranto Studio”.
Many:
Robimy ten rap dla czystej satysfakcji. Profity zazwyczaj są ujemne, ale mam to w huju. Radość z nowo nagranego numeru to rzecz bezcenna, jak jeszcze spodoba się to komuś, to bomba. Jeśli chodzi o studio i teledyski wiadomo, jest to mój „chleb”, ale wciąż od lat i pasja.
Promil: Dla mnie robienie rapu to po prostu zajawka. Może dlatego, że odbywa się to na pełnym czilu, dobrej fazie, w zajebistej atmosferze. Robimy go tak, jak chcemy, nie oglądając się na innych. Komuś się spodoba – zajebiście, nie – trudno. Nie mamy ciśnienia, żeby się wybić i być na listach przebojów. Hajs się nam zgadza. Many wspominał o tym banku wcześniej hehe.

Gościnnych zwrotek nie ma, dlaczego? Czy nie chcieliście zakłócać harmonii tej produkcji?
Promil: Nie chodziło o zakłócanie harmonii, raczej o zaprezentowanie słuchaczom stricte naszego stylu. To nasza pierwsza wspólna płyta, więc chcieliśmy mocno zaakcentować, że ten shit to Many, Promil i Songo. Na „Miejskich Dzieciakach” gości nie zabraknie…
Many: Wszystko w temacie. Mogę tylko dodać, że nowa płyta już powstaje…

Temat kolejny – producenci, a właściwie jeden producent, wspomniany – Songo. To on jest odpowiedzialny za wszystkie bity na „Starym początku”, i to nie jest świeża współpraca, ponieważ znacie się już ładnych parę lat. Jest on również obecny na wielu krakowsko-tarnowskich projektach. Czy te produkcje muzyczne były tworzone specjalnie dla Was, na zamówienie, czy po prostu z paczki wybraliście najlepsze, najlepiej oddające klimat projektu „Stary początek”?
Many
: Z Piotrkiem poznaliśmy się pewnie z ćwierć wieku temu, w piaskownicy pod blokiem. Poniekąd był to też jakiś „stary początek”, więc konwencja albumu zachowana hehe. Pod skrzydło wziął go Zibol – beatmaker i raper, chyba pierwszy, który na naszym osiedlu robił to gówno. No i co tu więcej mówić, chłopak czesze teraz takie bity, że głowa mała, więc chyba naturalną rzeczą było to, że podjęliśmy z Nim współpracę. Warto zaznaczyć, że oprócz tych krakowsko-tarnowskich koneksji, zrobił też kilka kozackich produkcji dla szerzej znanych graczy z polskiej sceny.
Promil: Tak jak Many powiedział, Songo jest naszym serdecznym ziomkiem i w huj zajebistym producentem. Kiedy kompletowaliśmy bity na płytę, i 6 z rzędu wybrany był właśnie jego, zapytaliśmy, czy nie chciałby ogarnąć z nami całego projektu. Przybił się od kopa. A co do ich produkcji, to większość bitów wybraliśmy już gotowych.

Ile, tak właściwie, czasu zajęło Wam zebranie tego materiału i dopieszczenie go do końcowego momentu, jakim jest fizyk?
Many:
Pewnie przybicie tematu nagrywania wspólnego krążka odbyło się na jakimś melanżu, bo dokładnie tego nie pamiętam. Większość tytułów, czy koncepcji numerów, powstało podobnie. Promil z reguły kolejnego dnia miał już gotową zwrotkę hehe. Same prace przeciągały się trochę w czasie z uwagi na to, że każdy ma milion swoich spraw na głowie. Nie wszyscy wiedzą, ile czasu trzeba poświęcić, aby dograć te wszystkie elementy, poprzez pisanie, nagrywkę, aranż, miks, master, poligrafię, tłocznię.
Promil: Z tego co kojarzę, od momentu powstania pierwszego kawałka, upłynęło jakieś 2 lata. Trochę się z tym jebaliśmy, ale lepiej wszystko ogarnąć tak, jak ma być, niż wydać na szybkości, a później się wkurwiać, że materiał jest niedopracowany.

Póki mam okazję, to muszę zapytać o Wasze pierwsze spotkanie z rapem, pierwsze pisane teksty, pierwsze doświadczenie z mikrofonem oraz pierwszy występ przed publicznością. Każdy ma własne historie i chciałbym się dowiedzieć jak było z Wami? Co Was przyciągnęło do tej muzyki?
Many:
Ja przyznam, że jako młodociany deskorolkowiec zajarany byłem bardziej hardcorową muzyką i początkowo sceptycznie podchodziłem do rapu. Pierwsze wersy i rapy do bitu na jamnika, to pewnie ‘99 rok, ale na szczęście słyszał to tylko mój młodszy brat. Później gdzieś 2000, 2001 poznałem Johnego i Mańka. Z nimi nagrałem pierwszy numer na IBM pod jakieś kradzione bity. Nasz skład – Muzikorama, nie doczekał się niestety żadnego wydawnictwa. W międzyczasie powstał skład Dwie Twarze. Tworzyliśmy go z kolegą z podstawówki Wodzem. Zrobiliśmy jedno demo już na swoich bitach, od tarnowskiego producenta Sopla. Następnie nasz oficjalny album „Co Dwie To Nie Jedna”, po przejściach z wydawcą, wyszedł chyba w 2004 roku. Pierwszy koncert graliśmy z Wodzem z Wojniczu w jakimś domu piłkarza, czy co to było. Mimo zapyziałego lokalu, dotarło tam masę ludzi i chyba zawsze z sentymentem będę wspominał to wydarzenie.
Promil: Jeśli chodzi o mnie, to zaczynałem jak wielu. Pierwszym kawałkiem rapowym, którym się zajarałem było nieśmiertelne „Gangstas Paradise”. Pierwsze próby pisania wersów, to jakiś rok 2001, 2002. Pierwsze nagrywki odbywały się w klasycznym pokojowym studiu u mojego ziomka Tasiora, z którym tworzyłem wtedy grupę – Z Podziemia W Podziemie. Na scenie przed publiką, po raz pierwszy, nawinąłem z Manym i Wodzem. A o mojej pierwszej płycie właśnie gadamy hehe.

Już na samiutki koniec. Kolejna płyta już w drodze, to oficjalna informacja bezpośrednio od Was – bardzo mnie to cieszy. Gratuluję „Starego początku”, ponieważ klimat albumu jest taki, za który właściwie kocham podziemne produkcje – czyli zajawka, zajawka i jeszcze raz zajawka. Rapu od Gwaranto zawsze będzie mało, więc dziękuję całej Waszej ekipie za te świetne lata ze świetnymi produkcjami i życzę zdrowia, które pozwoli tworzyć kolejne „dzieła”. Czy chcielibyście jeszcze coś dodać?
Many:
Dziękówa za dobre słowo i wsparcie, a także za to, że właśnie nam chciałeś poświęcić swój czas. Dziękuję ludziom, którzy nas wspierają i inspirują do działania. Czekajcie na kolejne albumy ze studia Gwaranto i oby tej zajawki nigdy nie brakło. 5!
Promil: Druga płyta w drodze, a w najbliższym czasie wjeżdżają dwa projekty naszych ziomków: Debe x Normano oraz WRDZ. Do pracy nad płytą zabrali się również chłopaki z Efszesnaście, więc bądźcie na oriencie. Najlepszego!

Rozmowę przeprowadził: Patryk FENT
Zdjęcie główne: Przód/Tył okładki Many/Pro „Stary początek”

Odwiedź – kliknij:
GwarantoRapKostka GwarantoStudioKostka fentLINK

Wsparcie – kliknij:
SectorX TheBackstageRecords KotUkostka KostkaShop
FuckTheFameSR KostkaRapAtak rapstoreKostka HHzoneLINK

Dodaj komentarz

WYWIADY