Home Czytelnia Chada, Bezczel, Zbuku „Kontrabanda: Brat Bratu Bratem” – recenzja

„Kontrabanda: Brat Bratu Bratem” to projekt trójki przyjaciół, za mikrofonem stanął warszawski raper Chada, reprezentant Białegostoku Bezczel, oraz najmłodszy z nich, pochodzący z Prudnika Z.B.U.K.U. Kilka słów o tym wydawnictwie mogliśmy przeczytać na facebooku Bezczela, zaraz po wpadce Chady. Płyta zapowiadana była na kwiecień, ostatecznie jednak na półki sklepów trafiła w czerwcu 2015r. rzecz jasna spad szyldu Step Records.

Z czym mamy do czynienia? Chada, Bezczel, Z.B.U.K.U – ksywy tych raperów mówią same za siebie, nie trudno domyślić się, że to twardy, uliczny projekt kierowany do bardzo określonej grupy słuchaczy. Spokojne, zarazem pełne, może nie tyle co złych a mieszanych emocji i akcentów flow Chady, agresywne flow Bezczela to jedno, mocne są również produkcje, za które odpowiadają między innymi DJ Flip, PSR, David Gutjar, RX, Poszwixxx, czy TastyBeatz. Trudno zaszufladkować brzmienie płyty jako West Coast, East Coast, czy South – jest wszystkiego po trochu. Kontrabandę ponad to featuringami wspierają postacie takie jak Sitek, Kaen, Mafatih, oraz Popek, który odniósł w ostatnim czasie niemały komercyjny sukces, wraz z Gangiem Albanii. Czy to dobry dobór gości? Biorąc pod uwagę charakter płyty… pasuje jedynie ten ostatni. Wokal jak i sama kontrowersyjna osoba Kaena nie wypada korzystnie w towarzystwie gracza takiego jak Chada.

Właśnie, co do Chady, tu, jak i na poprzednich, solowych płytach mimo świetnej, klimatycznej nawijki natkniemy się gdzieniegdzie na prosty, za prosty, jakby pisany od niechcenia wers. Nie chodzi oczywiście o prostą tematykę i proste historie, te budzą szacunek. Raper zdecydowanie wypadł najlepiej z całej trójki, jest rzeczowo, zero patosu, na przykład jego zwrotka w numerze „Zastanawiam się nad sobą” to stylówa Chady z „Procedera” której brakuje chyba wszystkim słuchaczom darzącym go jakąkolwiek sympatią. Gorzej jest w przypadku Z.B.U.K.A, teksty są mega proste, i nie do końca jakby to ująć dopracowane…

„bo w życiu sprawy jak na Polsacie bywają trudne”

Jestem ciekawy do kogo trafiają takie wersy i czego autor oczekuje po swoich słuchaczach, stawiając poprzeczkę na TAKIM pozomie. W kwestii flow – niestety też odstaje, wiadomo, młody zawodnik, ale nagrywając z legalną płyte w takim składzie oczekuje się polotu. Niestety, nawijka brzmi nienaturalnie, jest jednym słowem wymuszona, a szkoda bo sama barwa głosu jest całkiem niezła. Klimat płyty sporo traci na tych potknięciach, można by wytknąć jeszcze kilka no ale „Brat Bratu Bratem”, zapewne na tym opiera się to kolabo. Co do Bezczela, do niego akurat nie można się przyczepić, dobre hardcore’owe flow, czasem jednak za mało urozmaiceń, warstwa liryczna też niepozbawiona sensu, właściwie to przedstawiciel białostockiej Fabuły częstuje nas najgłębszymi rozkminami z całej Kontrabandy, Bezczel łapie plus.

Jest braggadocio, są storytellingi, trochę poglądów i przemyśleń, płyta ogólnie mówiąc warta uwagi,  nietsety nie jest to żaden przełom, po zamieszaniu jakie zafundował w ostatnim czasie odbiorcom polskiego rapu Chada, liczyło się na coś co wręcz zatrzęsie sceną. Nic z tych rzeczy, panowie zafundowali nam niezłą płytę, niestety mało w tym wszystkim pomysłu i dopracowania. Fanom mocnych brzmień pozostaje odpalić i sprawdzić ten album, a następnie czekać na kolejne, lepsze projekty, da się, wiemy, już udowadniali.

Adrian „Aike” Kowalski

Odsłuch płyty:

Napisz odpowiedź

WYWIADY